“17 września 1939 r., zgodnie z ustaleniami tajnego protokołu dodatkowego do paktu zawartego 23 sierpnia tegoż roku przez Joachima von Ribbentropa i Wiaczesława Mołotowa, Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich dokonał agresji na Polskę[1]. Oficjalny powód interwencji zawarto w nocie, którą nad ranem 17 września przekazał ambasadorowi – Wacławowi Grzybowskiemu, zastępca Ludowego Komisarza Spraw Zagranicznych – Władimir Potiomkin. Zamieszczono w niej niezgodne z prawdą oświadczenie o rzekomym rozpadzie państwa polskiego, ucieczce polskiego rządu oraz konieczności ochrony mienia i życia zamieszkujących wschodnie tereny polskie Ukraińców i Białorusinów[2]. Notę zwieńczono cynicznym, w tamtych okolicznościach, zdaniem, że „Rząd Radziecki zamierza podjąć wszelkie środki mające na celu uwolnienie narodu polskiego od nieszczęsnej wojny, w którą wepchnęli go nierozsądni przywódcy i umożliwienie mu życia w pokoju”[3].

Nie wchodząc w szczegóły militarne warto nakreślić obraz ówczesnej sytuacji, przypominając, że „pierwsze oddziały [Armii Czerwonej] zupełnie nieoczekiwanie dla Polaków, uderzyły najpierw na wybrane, słabo osadzone strażnice Korpusu Ochrony Pogranicza już o 3.00 rano”[4]. Bez formalnego wypowiedzenia wojny, bez wymówienia zawartego wcześniej z Polską paktu o nieagresji oraz bez oficjalnego zerwania stosunków dyplomatycznych, sowiecka armia przekroczyła ok. godz. 5.00 granicę polsko-sowiecką. Wojsko polskie, osłabione w walkach z Niemcami, nie było w stanie wystarczająco szybko zmobilizować się walki z agresorem.

Zastosowany przez Sowietów element zaskoczenia w wielu przypadkach przynosił efekt. Ludzie byli zaniepokojeni zaistniałymi wydarzeniami i pełni niepewności co do swoich dalszych losów, co pogłębiało uczucie strachu: „17 września, w niedzielę, przygotowywaliśmy się wszyscy do kościoła – wspominał ten dzień jeden z Polaków – gdy wpadł nasz sąsiad (…) i krzyknął, że «Bolszewicy do nas idą!» To dopiero był koszmar! Pamiętam, że mama zemdlała, a wszyscy bardzo płakali, bo co nieco o tych bolszewikach wszyscy słyszeliśmy. Do kościoła nikt się nie ruszył. Mama natomiast po jakimś czasie uklękła i zaczęła się modlić. Dochodzili do nas wszyscy mieszkańcy wsi. Zrobiło się tłoczno. Odmówiliśmy różaniec, litanię do Matki Bożej i różne modlitwy (…)”[5].

Wśród ludności zapanowały niepewność i lęk, „ludzie gromadzili się, dyskutowali, było ponuro i strasznie. Upływały dni, panował nastrój przygnębienia i nieopisanego smutku”[6]. Potwierdzają te nastroje także niezależne od siebie wspomnienia Polaków zamieszkujących wówczas różne części zajętej II Rzeczypospolitej: „Dzień 17 IX 1939 był to dla nas dzień bardzo tragiczny, gdyż z tym dniem rozpoczęły się dni nędzy i rozpaczy. Był on dniem chwilowo wesołym dla elementu kryminalnego ponieważ wypuszczono zbrodniarzy, aby dalej szli rabować i mordować”[7]. To prawdziwe – negatywne – oblicze sowieckiej okupacji, przejawiło się bardzo szybko w działaniach Sowietów na wcielonym obszarze: „W niedzielę rano po wkroczeniu wojsk sowieckich ludność nie wiedziała co się stało, dopiero gdy lekkie czołgi przeszły a wkroczyła piechota dowiedzieliśmy się co to jest, dlatego iż zobaczyliśmy zdzieranie ze ścian godła państwowego, niszczenie biblioteki, która wynosiła ok. 200 książek, następnie od wychowawców naszych pozabierano zegarki, pierścionki i inne wartościowe rzeczy. Zabierano od gospodarzy konie, wozy bez żadnego zapytania się, jak np. przyszli do nas do domu, to rodziców postawili pod ścianą i nie dali się ruszać, a sami natomiast zabrali konie, uprząż, wóz, żywność dla siebie i koni, a następnie zaczęto robić rewizję, z tym, że gdy znajdą broń palną lub białą broń, to bez żadnych usprawiedliwień Ojciec zostanie zabity (…)”[8]. Podobne temu opisy można by mnożyć[9], dość powiedzieć, że życie Polaków po wkroczeniu Armii Czerwonej zmieniło się diametralnie.

Pod okupacją sowiecką znalazło się po 17 września 52% ziem II Rzeczypospolitej. Zajęto odpowiednio dawne województwa: białostockie, nowogródzkie, poleskie, wileńskie i północno-wschodnie fragmenty warszawskiego oraz tarnopolskiego, stanisławowskie, wołyńskie oraz wschodnią część lwowskiego z samym Lwowem. W okresie między wkroczeniem Armii Czerwonej na wschodnie tereny Polski a ich formalną aneksją do ZSRS (17 września – 2 listopada 1939) funkcjonowała na zajętych obszarach polskich tymczasowa administracja na quasi-państwowych terytoriach tzw. Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy. W pierwszym okres okupacji – okresie przejściowym, Sowieci zajęli się głównie organizowaniem władz okupacyjnych. Doprecyzowywano również kwestie wyborcze, wprowadzano zewnętrzne formy agitacji, działalności propagandowej oraz organizowano wiece. Wprowadzono nowy podział administracyjny, rozlokowywano komórki partii komunistycznej. Dokonano także zmian gospodarczych i prawno-organizacyjnych (dość wspomnieć o tych w sektorze rolnym, o podziale majątków państwowych oraz dworskich, o organizacji kołchozów, tworzeniu sowchozów i procesie nacjonalizacji fabryk i przedsiębiorstw)[10]. Zabrano się do wprowadzania nowego ładu, używając w jego zaprowadzaniu głównie metod zastraszenia, indoktrynacji, a w końcu prześladowania tych, którzy sowietyzacji poddać się nie zamierzali”

(fragment książki “Życie religijne wygnańców polskich…

Znalezione obrazy dla zapytania deportacja syberia

 

[1] Oznaczało to automatycznie złamanie wcześniejszych umów z Polską, tj. paktu o nieagresji (VII 1932) oraz konwencji o nieagresji (VII 1933). Uznano wszystkie układy zawarte uprzednio z Polską za nieobowiązujące – zawarte z nieistniejącym państwem. Szerzej o pakcie m.in. w: A. Głowacki, Sowieci wobec Polaków na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej 1939-1941, Łódź 1998, s. 17-22; Państwo polskie po układzie Ribbentrop-Mołotow (1939-1945), oprac. Z. J. Hirsz, Białystok 1991; T. Jasudowicz, Widmo krąży po Europie: bezprawie paktu Ribbentrop-Mołotow, Toruń 1993. W interesujący sposób o ww. pakcie pisał Z. S. Siemaszko w książce W sowieckim osaczeniu, Londyn 1991, w której, w rozdziale „Pakt Ribbentrop-Mołotow”, przedstawia nie tylko skutki jego zawarcia, ale również odnosi się w ogóle do stosunku przyszłych okupantów do sprawy polskiej. Por. Tamże, s. 19-21.

[2] O politycznych aspektach agresji sowieckiej – J. Łojek, Agresja 17 września 1939. Studium aspektów politycznych, Warszawa 1990.

[3] Cyt. za: W. Pronobis, R. Sudziński, Historia Polski 1939-1945 w świetle źródeł. Część I, Toruń 1984, s. 19.

[4] Głowacki, Sowieci wobec Polaków…, dz. cyt., s. 28.

[5] F. Sielicki, Losy mieszkańców Wileńszczyzny w latach 1939-1946. Okupacja sowiecka i niemiecka, wywózki, partyzantka, repatriacja, Wrocław 1994, s. 9.

[6] Tamże.

[7] „W czterdziestym…, dz. cyt., s. 191.

[8] Tamże., s. 228. Zachowano oryginalną pisownię.

[9] Por. Tamże – m.in.: relacja nr 4, s. 90; relacja nr 6, s. 93, relacja nr 8, s. 97, i in.

[10] Nacjonalizacją objęto nie tylko przedsiębiorstwa, lecz również m.in: hotele, baseny, placówki szkolne, szpitale, apteki, kina, teatry, obiekty sportowe, galerie i liczne inne. Efekty procesu unifikacji wschodnich ziem II RP podsumowuje szczegółowo Głowacki w: Sowieci wobec Polaków…, dz. cyt., s. 168-169.

Tagi: ,

Leave a Reply